Biuro tłumaczeń zdradza: dlaczego nie należy zlecać tłumaczenia na ostatnią chwilę?

Potrzebujesz tłumaczenia na ostatnią chwilę i gorączkowo rozglądasz się za ofertami biur tłumaczeń licytujących się w kwestii zaproponowanego czasu realizacji? Podjęcie decyzji pod presją czasu może Cię słono kosztować. Zobacz, dlaczego nie warto zwlekać ze zleceniem tłumaczenia!

W swojej pracy lubimy być zorganizowani i przygotowani na każdą okazję: dzięki rutynie oraz powtarzalności znamy doskonale swój plan dnia, który porządkuje pracę i wnosi mnóstwo spokoju. Wiemy doskonale, że rozpoczęty w poniedziałek projekt dopniemy na ostatni guzik tuż przed weekendem, dzięki czemu nie musimy pracować na 300% możliwości przez 24 godziny na dobę w poprzednie dni tygodnia. A gdy dochodzi godzina 16:00 w piątkowe popołudnie i już zbieramy się do wyjścia z pracy – wtedy następuje wielki wybuch. Cały świat się wali, a plany na weekend legły w gruzach, ponieważ szef każe zrobić kolejny wielki projekt z terminem oddania na poniedziałkowy poranek. Nic przyjemnego? Oczywiście – bo nikt nie lubi wykonywać rzeczy na ostatnią chwilę: i to niezależnie od branży! Ta sama kwestia tyczy się także branży tłumaczeniowej, gdzie tego typu zdarzenia mają miejsce niemalże co kilka dni. Dlaczego nie warto zarzucać nikogo pracą do wykonania „na już”? Zobacz, z jakim terminem musisz się liczyć, jeśli chcesz zlecić tłumaczenie tekstu i oczekujesz, aby praca została wykonana rzetelnie!

Dlaczego zlecanie tłumaczenia na ostatnią chwilę to nienajlepszy pomysł?

Potrzebne są Ci tłumaczenia specjalistyczne z terminem na wczoraj? Żaden profesjonalny tłumacz nie odmówi pomocy – to pewne. Warto jednak pamiętać, że wykonanie przekładu a jakość tłumaczenia to dwie zupełnie inne rzeczy. Przeglądając ofertę wielu internetowych firm, okazuje się, że wykonanie usługi ekspresowej to żaden problem – i niekiedy nie wiąże się nawet z dodatkowymi kosztami. Trafiło się ślepej kurze ziarno? Nic podobnego! Bo wykonanie tłumaczenia to coś więcej, niż rzucenie okiem na gotowy tekst i zamiana słów na ich odpowiedniki w języku obcym. To w rzeczywistości niezwykle skomplikowany proces, niekiedy wymagający dodatkowego czasu (choćby po to, aby odetchnąć i spojrzeć na efekt świeżym okiem). Co oczywiste, dłuższy czas potrzebny jest także w przypadku tekstów o dużym stopniu skomplikowania (np. tłumaczenia prawnicze czy tłumaczenie dokumentów technicznych). A czemu nie warto czekać ze zleceniem przekładu na ostatnią chwilę?

  • szybka realizacja nie zawsze oznacza rzetelną pracę,
  • na dokonanie tłumaczenia potrzeba czasu,
  • mało które profesjonalne biuro podejmie się pracy do wykonania „na wczoraj”.

Z czego to wynika? Aby to zrozumieć, należy poznać tajniki pracy tłumacza. Zobacz, dlaczego nie zawsze jest możliwa praca w trybie ASAP!

Jak wygląda proces profesjonalnego tłumaczenia?

Tłumaczenie pisemne to podstawa pracy w branży – ale sam fakt, że zajmujemy się tym na co dzień, nie oznacza, że każdy tekst można przełożyć w ciągu kilkudziesięciu minut! Wszystko tak naprawdę zależy od długości tekstu i poziomu skomplikowania. Są bowiem krótkie i proste prace, które można wykonać od ręki, ale bez trudu wskazać można również wyzwania, które wymagają potrójnego skupienia (i w efekcie wykonuje się je znacznie dłużej). Co niezwykle istotne, w tej branży liczy się jedynie dobre tłumaczenie – nie wolno wydać klientom tekstu, jeżeli nie jesteśmy pewnie w stu procentach co do jego bezbłędności.

Warto przeczytać: Ile kosztuje strona tłumaczenia z polskiego na angielski?

A dlaczego tłumaczenie tekstu może zająć tak długo?

Jeżeli myślisz, że to kwestia godzinki pracy – to jesteś w dużym błędzie! Spójrz, ile czasu zajęło przygotowanie przez Ciebie materiału źródłowego. Samo mechaniczne wpisywanie słów do edytora tekstowego to tylko ułamek czasu potrzebnego na wykonanie pracy – większość zajmuje samo przygotowanie do zlecenia, research, korekta itd. Podobnie sprawa wygląda w branży translatorskiej – profesjonalne tłumaczenia to skomplikowany, wieloetapowy proces, który wymaga ogromnych nakładów pracy. Zresztą, spójrz, jak pracujemy (i dlaczego nie można wykonać takiego tłumaczenia nawet przy najwyższym stopniu znajomości języka):

  • Etap I: zaznajomienie z tekstem – spojrzenie na materiał jako na całość, określenie jego stylu oraz wymagań klienta, a także ewentualny research (dotyczący terminologii obowiązującej w branży oraz przedmiotu pracy),
  • Etap II: techniczny aspekt tłumaczenia – dekodowanie tekstu,
  • Etap III: decyzja o zmianie lub pozostawieniu stylu – niekiedy tekst źródłowy przygotowany jest w innym stylu niż finalny tekst, co wiąże się np. z kulturą i swobodą wypowiedzi w różnych językach (przykładowo: język angielski i jego nieformalność nijak się ma do bardzo oficjalnej polszczyzny),
  • Etap IV: kodowanie tekstu – w efekcie uzyskujemy pierwszą wersję tłumaczenia,
  • Etap V: weryfikacja, ostatnie szlify i zmiany,
  • Etap VI: oddanie gotowego tekstu klientowi.

Prawda, że skomplikowane? Proces przekładu języka obcego na polski (lub odwrotnie) to nie jest praca wykonywana mechanicznie. Każdy język jest inny, dlatego od tłumacza wymaga się maksymalnego skupienia, a pominięcie jakiegokolwiek etapu może skutkować uzyskaniem błędnie przełożonego tekstu!

Tłumacz też człowiek, czyli dlaczego nie znosimy tłumaczeń ekspresowych

Chociaż tłumaczenia wykonywane są przez prawdziwych ludzi, to jednak wciąż pokutuje przekonanie, że zajmują się tym roboty. I nie ma w tym ani odrobiny przesady! Ze świecą szukać osób, które są w stanie uszanować pracę tłumaczy i ich czas: bo kiedy pojawia się zlecenie na ASAP, wszystko inne traci znaczenie. Warto jednak mieć na uwadze, że tłumaczeniami też zajmują się ludzie – mało tego, jest to ich praca (ale najczęściej nie jedyny cel życia)! Dlaczego czasami nawet największy ekspert tłumaczeniowy odmawia przyjęcia zlecenia tłumaczenia w niemożliwie krótkim terminie? Pamiętaj, że tłumacz też człowiek i:

  • potrzebuje czasu wolnego – aby móc zrobić zakupy, odpocząć wieczorem przed telewizorem, wyjechać na weekend czy zająć się rodziną,
  • nie może być zmęczony w pracy – bo przemęczony tłumacz jest mniej uważny i może popełniać błędy, których w standardowych warunkach by nie popełnił,
  • może potrzebować wsparcia – np. rady od innego tłumacza albo researchu w danej dziedzinie (co zajmuje dodatkowo czas),
  • nie pracuje najlepiej pod presją czasu – każdy może popełniać błędy, gdy jest poganiany do jeszcze szybszej pracy wbrew swojemu tempu,
  • sam najlepiej wie, na kiedy przygotuje tekst – i dlatego naciskanie na jeszcze krótsze terminy jest nietrafionym pomysłem: profesjonalista wie doskonale, ile czasu potrzebuje, aby oddać pracę, która nie będzie powodem do wstydu.

Warto przeczytać: Tłumaczenia naukowe – jakie są stawki?

Szybkość tłumaczenia na język angielski a jakość przekładu

Pisemne tłumaczenia na język obcy nie są tak proste, jak mogłoby się wydawać. Jest to zajęcie, które wymaga bardzo dużego skupienia (i to bez względu na staż pracy i zgromadzone doświadczenie). O ile tłumaczenia ustne można (i należy) dokonać z głowy, o tyle w przypadku przekładu pisemnego należy niejednokrotnie zweryfikować zarówno tekst jako całość, jak i każde pojedyncze słówko. Aby to zobrazować, wyobraźmy sobie tłumaczenie aktu prawnego – rzetelne tłumaczenie oznacza, że podczas przekładu należy:

  • sprawdzić terminologię obowiązującą w systemach prawnych rozpatrywanych języków,
  • zweryfikować prace innych tłumaczy (aby tłumaczyć zgodnie z obowiązującym kluczem),
  • ponownie sprawdzić, czy tekst nie wprowadza w błąd.

Nic specjalnego? W takim razie dodajmy, że cały ten proces może zająć nawet kilka dni! Dlatego właśnie tak wielu profesjonalistów odmawia wykonywania trudnych zadań w absurdalnie krótkim czasie. Bo choć korzystamy z tłumaczenia maszynowego, to jednak podpisujemy się pod pracą własnym nazwiskiem. A w tym fachu mamy płacone jedynie za dobre prace, natomiast ekspertem od szybkich tłumaczeń jest Google Translate.

Jakie konsekwencje może mieć złe tłumaczenie?

Wiele mówimy o tym, dlaczego chcemy każdy tekst przetłumaczyć w sposób jak najbardziej rzetelny. I jest to oczywiście związane przede wszystkim z tym, że mało kto lubi oddawać prace wykonane w sposób pozostawiający wiele do życzenia – jest to po prostu niezgodne z etyką tłumacza. Posiadamy odpowiednio wysoki poziom językowy i klienci nam ufają (nawet wtedy, gdy nie mają możliwości samodzielnej weryfikacji naszych prac). Ale co, poza etyką zawodową, sprawia, że nie lubimy oddawać bubli? Chodzi oczywiście o ogrom konsekwencji, które mogą spaść na naszych zleceniodawców:

  • stracone pieniądze – koszt tłumaczenia na język obcy jest często mocno odczuwalny,
  • tekst nadający się do kosza – źle wykonane tłumaczenie jest np. pełne kalek językowych (i w efekcie nie istnieje nawet możliwość korekty, a pracę trzeba zacząć od nowa),
  • zagrożenie dla reputacji firmy – kanciasty tekst reklamowy może świadczyć o braku profesjonalizmu przedsiębiorstwa,
  • utrata klientów – jeżeli zamówiony tekst był potrzebny na „już”, to jego niedostarczenie najczęściej skutkuje odpływem klientów.

Praca na rynku tłumaczeń to ogromna odpowiedzialność – to właśnie naszym zadaniem jest godna reprezentacja firm zleceniodawców. W przypadku poprawnie przełożonych tekstów pozostajemy w cieniu – natomiast w razie wpadki to do tłumaczy kierowane są pretensje. Dlatego nie warto kierować się jedynie takimi kryteriami jak cena lub czas wykonania: bo terminy najczęściej można przesunąć – natomiast konsekwencji wynikających z oddania przetłumaczonego bubla nie da się w żaden sposób uniknąć.

Ekspresowe tłumaczenia uwierzytelnione – czy taka opcja jest możliwa?

Warto pamiętać, że oprócz zwykłych przekładów istnieją także tłumaczenia przysięgłe, czyli zupełnie inny (urzędowy) typ pracy. Co różni tłumaczenia uwierzytelnione od zwykłych? Przede wszystkim:

  • typ tłumaczonych tekstów (np. akty urodzenia, świadectwa, wyroki sądowe),
  • forma zatrudnienia – tłumacz przysięgły jest urzędnikiem państwowym,
  • forma rozliczenia – w oparciu nie o 1800 znaków ze spacjami, lecz o stronę rozliczeniową liczącą 1125 zzs.

Czy w pracy tłumacza przysięgłego występuje opcja ekspresowa? Faktem jest, że należy to do rzadkości. Usługi ekspresowe dotyczące tłumaczeń to domena standardowych przekładów – choć niekiedy można natrafić na krótsze terminy u tłumaczy przysięgłych.

Biuro tłumaczeń czy freelancer? Kto wykona szybciej przekład?

Komu powierzyć pracę nad najbardziej skomplikowanymi tekstami, a komu w ogóle nie zlecać tłumaczeń? To pytanie, które zadają sobie dziesiątki przedsiębiorców – i jest związane z tym, że w internecie na każdym kroku można natrafić na ogłoszenia typu: „przekład w 24 godziny”. Komu zlecać pracę? W tym przypadku odpowiedź jest prosta, a starcie freelancera z biurem tłumaczeń jest rozstrzygnięte przez KO!

Biuro tłumaczeń, bo:

  • agencja zatrudnia wielu pracowników, dzięki czemu nad jednym tekstem może pracować nawet po kilka osób,
  • biuro tłumaczeń samo proponuje termin oddania na podstawie swoich doświadczeń (z kolei freelancer pracuje nad tekstem wtedy, gdy akurat ma chwilę wolnego),
  • w agencji do zlecenia delegowani są specjaliści z danej dziedziny (np. osoby mające dodatkowe wykształcenie kierunkowe),
  • po skończonej pracy następuje weryfikacja ze strony innych tłumaczy – dzięki czemu można wychwycić ewentualne błędy i przesłać perfekcyjnie przetłumaczony tekst.

Może Cię zainteresować:

0 komentarze/y

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *